Architekci i logo
Sprowokowal mnie Aleksander Bąk wrzucając na GL.ciepłą jeszcze bułeczkę, info z 18.01.2008 r., o roztrzygnięciu konkursu na logo Kongresu Architektury Polskiej.
W dzisiejszych czasach roztrzygnięty konkurs to rzadkość, biały kruk - uzywajac bibliofilskiego określenia. Tym bardziej jeśli wysokie jury jednogłośnie typowało. 
No i pewnie należało by się cieszyć oraz, mimo wątlutkiej nagrody 2500,-, gratulować zwycięzcy, Tomaszowi Woźniakowi z Warszawy, gdyby nie ale... Zawsze to cholerne "ale". Otóż mam wrażenie, może się mylę, że architekci to profesja świetnie operująca dokladnością wyrysu, wyważeniem proporcji itd. nie wiem kim z zawodu jest laureat, w jury zasiadalo jednak 3 architektów i 1 grafik (!?), chyba tylu wystarczy by zauważyć dziwnoty w konstrukcji znaku?
Sam pomysł nie jest zły, ale wykonanie fatalne. Nie rozumiem czemu obrys slupa jest drubszy niż jego wewnętrzne linie, jak widać zaznaczone strzalkami. Nie rozumiem skąd i po co wzięły się "dziury" apli za tekstem, zaznaczone kółkiem. Nie rozumiem też nijak co spowodowało różne kąty cięcia apli na jej końcu, zaznaczone liniami.
Nagrodę przyznano za czytelność charakteru pracy, jej syntetyczność, swobodę znaku graficznego i typografii, uniwersalność i duży potencjał graficzny umożliwiający dowolną interpretację wyrazu graficznego.
Fakt pełna swoboda formy z ignorowaniem typografii takoż. Znak co do czytelności już w takiej postaci jak wyżej pozostawia do życzenia. Drobiazgiem przy tym wydaje się więc pytanie co zostaje z logotypu po zmniejszeniu? ano nic, co daloby się przeczytać. Nikt tego nie zmniejszał by sprawdzić? To o jakiej czytelności mowa?
Poniżej zmniejszenie znaku do 20% - podstawa 2 cm.

I jeszcze na koniec, a propos tej dowolnej interpretacji, zapytam przewrotnie - a fallus może być?
Więcej o szczegółach i roztrzygnięciu można poczytać na SARP Poznań

0 komentarze:
Prześlij komentarz
dodaj komentarz:
Utwórz link
<< strona glowna