21 czerwiec, 2008

Plagiat vs inspiracja

Zagotowało się na forach webowych i dizajnerskich, bo niby czemu nie, skoro Microsoft w roli głównej, a mało chwalebnej, plagiatora.





Podobna czy taka sama forma? Inspiracja czy plagiat?

Zobaczmy jak wygląda forma jednego i drugiego znaku sprowadzona do skali szarości, to dla tych którzy uważają że, jak przeczytałem w jednej dyskusji, "schodki w obu znakach idą w innym kierunku"




Drobne różnice naturalnie są, niestety na niekorzyść znaku MTS O ile w znaku Kloepfer Holzbhandel jest zachowana perspektywa, dla całości a i poszczególnych belek, o tyle w znaku drugim perspektywy belek brak wogóle. Dla wątpiących nadal zrobiłem nałożenie obu wyrysów na siebie (czerwony Kloepfer, czarny MTS)


Może by i afery aż takiej nie było, gdyby nie kuriozalna odpowiedź Microsoftu na postawiony zarzut (cytat za GoldenLine):

W naszej opinii, logo do którego przesłał Pan link, nie jest podobne do przygotowanego przez nas logo Konferencji. Z przekazywanych nam informacji wynikało jednak, że zaproponowane przez nas początkowo logo nie było zawsze postrzegane, tak jak zakładaliśmy przy jego projektowaniu. Zdecydowaliśmy się zatem wprowadzić pewne zmiany, tak aby sprostać oczekiwaniom Klienta oraz innych zainteresowanych osób.
Niepodobne? jasne że nie, bo takie samo, poza kolorkiem i gorszym wyrysem. Toż trzeba być ślepym "na oba oka", jak mawiał znajomy cieć, by pisać o podobieństwie, ale może są. Logo było inaczej postrzegane niż zakładali? wolne żarty. Zmienili jednak na inne, co prawda za daleko toto nie odeszło, no ale zamiast o plagiacie można teraz mowić o inspiracji.




Smród, jak zwykle, pozostał.

Etykiety: ,

16 czerwiec, 2008

Top reputacji 2007

Na stronie PremiumBrand można znaleźć zestawienie 10 najważniejszych marek w Polsce pod względem reputacji, w 2007 roku.


1. TVN


2. E. Wedel


3. Nivea


4. Sony


5. Danone


6. Panasonic


7. Żywiec


8. Nokia


9. Polsat


10. Volkswagen


To że jest Wedel (2) i Żywiec (7) mnie nie zaskakuje, jednak pierwsze miejsce telewizji TVN już tak. Ciekawe że w tym rankingu jest i druga prywatna telewizja - Polsat. (9). Wychodzi na to że reputacja to jedno, a oglądalność drugie.


Ciekawostką jest to, że 8 z 10 ma kolorystykę opartą o granat. Co z tego wynika? Dokładnie nic, ale jaką teorię zawsze można na tej podstawie wymodzić.

Etykiety:

03 czerwiec, 2008

herbOlogo

Oto logo, a może herb... a może logoherb, albo lepiej herbologo...  Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej Połaniec Sp. z o.o.




Godło na tarczy,
a tarcza w tarczy,
napis w otoku,
bez lupy w oku
nie masz szans.
Jeszcze za mało?
to się dodało
kukardę, czy inne cuś
i juś.


A może dostali jakiegoś ordera, co jego w logo upchać należy... hm....


Dla równowagi na stronie Urzędu Miasta i Gminy Połaniec herbu ani na lekarstwo.

Etykiety:

01 czerwiec, 2008

Rybka kulturalna

Dzień Dziecka więc małe co nieco o dziecinnych błędach.


1.
Skoro już wywołalem, przy okazji Radomia, temat  braku myślenia, tym razem projekcik znaku dla Gdańska, nie realizowany na szczęście, z konikiem morskim jako sygnetem. Autorce, a może strategowi, nie chciało się widać zrobić prostej kwerendy po źródłach, opierając się na prostych skojarzeniach - Gdańsk > morze > ryby. To i rybę wsadziła. Nietypową fakt, ale ważne że formę ma bardzo ciekawą. Tyle, że wsadziła taką rybkę, której w Bałtyku nie uświadczy, ale to drobiazg. A co, miała wsadzić flądrę w logo? Dobrze że choć ryba, a nie słoń, morski naturalnie.


Gdańsk projekt logo


Inna sprawa co ma rybka do Stolicy Kultury? No ta to prawie pegaz, morski... rybka lubi pływać... kultura to pojęcie nieogarnione, jak morze, i płynne... może... Na blogu tej samej agencji znalazłem takie oto 2 cytaty pasujące jak ulał, jako podsumowanie:

Grafika i wizerunek mają ogromne znaczenie, same jednak nie sprzedają... Za nimi musi kryć się treść, przesłanie.
i drugi
... nazwa i grafika mogą mieć kolosalne znaczenie i nie można ich lekceważyć. Jeśli już coś robić - należy to zrobić porządnie.
Święte słowa.


2.
A oto przykład namingowego strzału w stopę w gastronomii - Kupska. Przykład na brak analizowania warstwy skojarzeniowej. Nie jest niestety usprawiedliwieniem odnazwiskowa prowieniencja nazwy. Jedne nazwiska się nadają, inne nie, czasem jest to kwestia właśnie kontekstu, w jakim taka nazwa występuje.



Ta akurat nazwa, w tym akurat kontekście, jest wyjątkowo "smakowita". No i ten, podkreślający ową smakowitość, zestaw kolorków.
Smacznego.


PS. podziękowania dla Wędkarza za link do rybki.

Etykiety:

31 maj, 2008

Dwa bieguny

Biegun dodatni
Nie każdy konkurs, na logo promocyjne miasta, kończy się źle. Choć trzeba przyznać, te dobrze zakończone da się policzyć na palcach jednej ręki. Tym bardziej warto pokazywać te dobre przykłady. Prezentuję więc, jeszcze gorący wynik konkursu na logo promocyjne dla Kamiennej Góry, dopiero co zakończonego.


Kamienna Góra logo


Gratuluję autorce znaku - Katarzynie Hańczuk, a także władzom miejskim - dobrego wyboru. Dobry przykład myślenia o znaku i jego funkcji  promocyjnej, po obu stronach, zaowocował pozytywnie. Jest co prawda kwestia użytego kroju pisma, a może to kwestia co ja bym użył, ale w sumie znak jest spójny, a to najważniejsze
Warto zajrzeć przy okazji na stronę prowadzonego przez autorkę studia Frog


Biegun ujemny
Dla porównania przykład negatywny - funkcjonujące już, niestety, logo Radomia. Brak myślenia, znowu niestety, widoczny jak na dłoni, tak po stronie autora, jak i po stronie władz miejskich, które w końcu o wyborze decydowały. W efekcie zaowocowało to jarmarczno-clipartowym obrazkiem, promującym chyba tylko bylejakość.


Radom logo

O gustach się nie dyskutuje, ponoć. Pytanie więc - czy w Kamiennej Górze mają lepsze gusta, czy to raczej efekt niepoważnego podejścia do sprawy własnej tożsamości wizualnej w Radomiu?

Etykiety:

29 maj, 2008

Stse'tsin ska chińszczyzna

Twórcy sławetnego logo Polska (z latawcema), agencja BNA, wierzyli że każdy człowiek na tym bożym świecie, spoza od naszch granic naturalnie i nie będący Polakiem, zna na wyrywki naszą obolałą i heroiczną historię, nawet obudzony w nocy. Ci sami twórcy, projektując nowe logo promocyjne Szczecina, poszli w swej wierze w cuda jeszcze dalej, są święcie przekonani że wszyscy nie tylko znają, ale i posługują się bez problemu Międzynarodowym Alfabetem Fonetycznym (IPA - Internatiional Phonetic Alphabet. Zaserwowali więc tym razem logo z transkrypcją zapisu nazwy Szczecin właśnie w IPA. Dla jasności - nie obok prawidłowego zapisu nazwy a zamiast niego. A czemu nie w esperanto?



Dostaliśmy rewolucyjnie wizjonerski znak-gryps, najpierw trzeba zrozumieć o co chodzi w warstwie słownej, potem sobie dopasować co to też może być i gdzie toto może być. Taka gra z odbiorcą w inteligencję i ciuciubabkę zarazem, bo jak zainteresowany znajdzie ten nieszczęsny Szczecin w takich google? ano nie znajdzie i dobrze mu tak. Żeby było zupełnie smiesznie znak zacząl już pracować, ku chwale twórców i miasta, na bilboardach... w Polsce. No i jest super, a nawet jeszcze weselej jeszcze. Mamy oto na bilboardzie znak w tym transkrypcyjnym zapisie, obok zaś hasło "Spójrz na to inaczej. Studiuj na zachodzie". Tyle że z racji tej formy zapisu, a i formy graficznej tej zachęty, widz może mieć kłopot ze zlokalizowaniem gdzie toto jest. Spoglądam inaczej i czeski film, a raczej chiński. Dobrze że adres strony www dodali, choć z daleka od logo, ale jest.




A wogóle to przy okazji powstało drugie logo, mające z kolei zastępować herb miasta, bo jak mówi Wojciech Mierowski z agencji BNA

Proszę sobie wyobrazić prezydenta Szczecina opowiadającego o marinie przyszłości i posługującego się wizytówką z herbem z XVIII w. To tak, jakby ubrać we frak kogoś promującego i-phony.
Jest to niebywale odkrywcze. Że też inne europejskie miasta tego nie wiedzą. Powinny się wstydzić, uczyć i powyrzucać te starocie de mode.




To nowe logo miejskie skojarzyło się już niektórym z logo pewnej naszej partii... ale to pewnie tylko luźne skojarzenia zawistnych.


Agencja ma fart, ostatno głośno było o niej przy okazji promocji , a jak pisze Robert Chwałowski na typografia.info:


Z czego znana jest agencja BNA (Brand Nature Access)? Przede wszystkim chyba z dwóch rzeczy, które lekko eufemistycznie można nazwać kontrowersyjnymi: z logo Polski, zaprojektowanego dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych, oraz z logo Warszawy, zaprojektowanego dla Urzędu m. st. Warszawy.


Nieco offtopowo - trzy miasta, 3 hasła promocyjne:
"Gdańsk - tu się żyje"
"Poznań - tu warto żyć"
"Leszno - tu chce się żyć"
a mnie chce się wyć... ze smiechu.


----------------
Źródła:
www.koszalin24.info
www.mmszczecin.pl
www.gs24.pl
miasta.gazeta.pl
www.szczecin.pl
www.tur-info.pl

Etykiety: , ,

22 maj, 2008

Zimowy dizajn

Za oknem coraz bliżej do lata, a ja postanowiłem przywołać ciut zimy. Tak się składa że zimowe igrzyska olimpijskie jakoś chowają się w cieniu tych letnich. Tak samo ma się rzecz z ich znakami. Logo letnich omawiane jest na wszelkich forach i stronach, od sportowych po dizajnerskie. Zimowe logo pojawia się jak zefirek i znika. No to moze warto je  pokazać, tak poza sezonem. Tym bardziej że to ciekawy obraz zmieniającej się z upływem czasu estetyki i wagi przykładanej do znaku.


Mimo że historia Zimowych Igrzysk zaczyna się w roku 1924 w Chamonix, potem kolejno - St. Moritz 1928, Lake Placid 1932, Garmisch-Partenkirchen 1936, St. Moritz 1948, Oslo 1952 i Cortina d'Ampezzo 1956, zacznę od pierwszych igrzysk jakimi się interesowałem.
 
Squaw Valley 1960. Było to pierwsze logo, które usilnie w kajeciku próbowałem przerobić, za co zresztą przyszło zapłacić przepisywaniem 1500 razy  słowa "olimpiada", w mojej wersji było niestety "olympiada". Tak mój polonista uczył poprawności.



Innsbruck 1964 - to logo pojawi się raz jeszcze przy ponownym wyborze Innsbrucku. W historii Zimowych Olimpiad trzykrotnie rozgrywały się one w tych samych miejscach powtórnie - St. Moritz 1928, 1948; Innsbruck 1964, 1976; Lake Placid 1932, 1980, ale tylko raz użyto tego samego (prawie) znaku.


 
Grenoble 1968



Sapporo 1972. Ten znak odbiega stylistyką nie tylko od wcześniejszych ale i późniejszych zdecydowanie na plus.



Innsbruck 1976. Powielony znak z roku 1964 przeszedł mały lifting i po sprawie 


 
Lake Placid 1980. Jak dla mnie zdecydowanie najbrzydszy.


 
Sarajewo 1984



Calgary 1988. Najpierw Sarajewo a następnie także Calgary zaprezentowały znaki jednokolorowe, sterylne i technicze


Albertville 1992


Lillehammer 1994. Znak graficzny sprawia wrażenie jakby przewracał się w lewo


Nagano 1998


Salt Lake City 2002


Turyn 2006


Tak oto dochodzimy do przyszłości  - rok 2010 Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Vancouver 



W roku 2014 stolicą Zimowej Olimpiady zostało wybrane Soczi, jednak warto pokazać również znaki kontrkandydatów.




Patrząc na ten zestaw znaków widać nie tylko jak daleką drogę przeszedł dizajn, ale i jak coraz większy wpływ na Igrzyska miały rozwijające się media, przedewszystkim elektroniczne. A mają coraz większy.

Etykiety: ,

19 maj, 2008

Europejska Stolica Kultury

W Poznaniu nareszcie wykaraskali się z dwuetapowego konkursu na logo Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Pierwszy konkurs miał formułę otwartą i... nie spełnił wymagań. Drugi skierowano do profesjonalistów i jak wyjaśnił Maciej Frankiewicz, (wiceprezydent Poznania):

Tu najlepsza okazała się poznańska agencja Men at Work, która przygotowała naszym zdaniem najciekawszy projekt


Tomasz Hilt z Agencji Man at Work, cytat za money.pl, mówi tak:

Logo jest na tyle uniwersalne, by móc je odnieść do różnorodnych treści, jakie niesie za sobą projekt, a jednocześnie nawiązuje do symboli, które mają znaczenie dla poznaniaków, stąd koziołek i kolor niebieski





fotka z konferencji - Aleksander Bąk


Mnie się podoba, na pewno pozytywnie wyróżnia się w dotychczasowej konkurencji. Gdybym miał wybierać stolicę kultury, tylko po znaku, Poznań wygrywa. Na końcu dałem zestawienie znaków, dla porównania.


A co u konkurencji do miana Europejskiej Stolicy Kultury?

Warszawa aspiruje, jak zwykle. No i fajnie, z jednym zastrzeżeniem - zamiast działań mamy pozorowane ruchy. Było logo Młodoźeńca, zaprojektowane na tę okoliczność,



było, ale się zbyło. No to co, że było lepsze od nowego, że już warszawiacy je zaakceptowali? Kogo to interesuje. Nowe lubi się pokazać. Ciekawe czy, oprócz przytaczania negatywnych opinii z gazet, zrobiono jakies badania. Założę się że nie. Bo po co?

Nowa zarządzająca sprawami warszawskiej kandydatury postanowiła zabrać się ostro do roboty i... zmieniła logo. Amatorszczyzna.


Autorem tego symbolu "kultury" jest grupa artystyczna Twożywo, nb. laureat Paszportu Polityki 2006


Na stronie Urzędu Miasta czytam taki pasus:

Zarówno poprzednie logo, jak i film, były kontrowersyjne w swej wymowie i nie spotkały się z przychylnym odbiorem. Początkowa komunikacja wizualna została skrytykowana przez publicystów i mieszkańców Warszawy. Głównym celem zmiany logotypu było stworzenie pozytywnych symboli towarzyszących walce o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

Z kolei na na wp.pl  Krzysztof Libel i Mariusz Sidorek opisują swój projekt następująco:

Projekt logotypu "WARSZAWA 2016 - EUROPEJSKA STOLICA KULTURY" w pewnym stopniu nawiązuje stylistycznie do złotego rozkwitu miasta w okresie międzywojnia. Symbolicznie w znaku zawarta jest falująca dynamika odzwierciedlająca żywiołowe tempo życia miasta, jego witalność i młodość. Rosnące litery akcentują to, że proces ciągłego rozwoju jest wpisany w specyfikę miasta. Zmienność koloru napisu podkreśla współegzystowanie różnorodności tradycji i pokoleń.

Ręce opadają. To już przestaje być śmieszne, całe to dorabianie dętobzdetnych ideologii. Rozumiem że twórca czymś się inspirował, na jakimś briefie pracował, wszystko ok, ale albo to widać, bez dopowiadania, albo nie. Jak nie widać, to żadna ideologia nie pomoże. Ja bardzo przepraszam, czy jak artysta zrobi kupę i nazwie ją różą, to ona natychmiast zacznie pięknie pachnieć?

Więcej o przemyślnych działaniach pozorowanych zmianą logo na infowarszawa.pl

Konkurencja razem

A skoro wracam do tematu, pisałem o tym w listopadzie ub. roku, warto raz jeszcze pokazać konkurencję, bez Szczecina gdzie jeszcze myślą co zrobić:

Poznań 2016 Europejska Stolica Kultury  Lublin 2016 Europejska Stolica Kultury


Łódź 2016 Europejska Stolica Kultury                Toruń 2016 Europejska Stolica Kultury
Warszawa 2016 Europejska Stolica Kultury Gdańsk 2016 Europejska Stolica Kultury

 A propos Gdańska, i jego logo Europejskiej stolicy Kultury, trafiłem, nieco spóźniony, na blog Tomasza Topy. Pozwolę sobie zacytować  wypowiedź Anny Czekanowicz, z-cy dyrektora biura prezydenta Gdańska ds. kultury, sportu i promocji. uzasadniającą wybór projektu autorstwa Moniki Krause.

Głównym kryterium wyboru była wyrazistość artystyczna, a nagrodzona praca nie tylko jest ciekawa kolorystycznie, ale przede wszystkim pobudza wyobraźnię.

No moją pobudziło nad wyraz, na wszelki wypadek zmilczę Szczególnie owa koga przypominajaca nocnik.
Warto poczytać całą notkę, bo autor pokazuje i komentuje także inne trójmiejskie znaki. Więcej zaś o wrażeniach jakie wywarł projekt  na forum.rzeczy.net


-------
Źródła Poznań:
2016poznan.pl
tutej.pl
money.pl
epoznan.pl
radiomerkury.pl
goldenline.pl

Źródła Warszawa:
Agnieszka Kowalska i Izabella Szymańska - "Logo za logo", Gazeta Wyborcza,Stołeczna,10-11.05.2008

Etykiety: , ,

17 kwiecień, 2008

Jabłkowa wojna

co prawda, jak dla mnie, wygląda to na wojnę po jabcoku...

Apple postanowiło wydać wojnę Nowemu Jorkowi. O jabłko. Konkretnie sprawa tyczy logo nowej kampanii Nowego Jorku GreeNYC /poniżej/.


Dla jasności "Kampania GreeNYC ma promować "przyjazne środowisku polityki i praktyki" oraz "trwały rozwój gospodarczy" . a  sama "NYC & Company, organizacja o charakterze nonprofit odpowiedzialna za oficjalną turystyczną internetową stronę miasta" - cytaty za Gazeta.pl.

Atak nastapił z grubej rury, vivat paranoja. Argument wystrzelono wagi ciężkiej zaiste, choc raczej przypomina ziarnko groszku pod piernaty - firma uważa że... "poważnie szkodzi reputacji, na którą Apple pracował dla swoich produktów i usług". cytat za Gazeta.pl. Dla porównania, co się komu naruszyło, poniżej logo Apple.


No identiko! Jeśli brać Apple serio to strzeżcie się producenci soku jabłkowego, jabcoków a i sprzedawcy jabłek w postaci sote. jeszcze trochę a przyjdzie zmienić kształt tych owoców by nie szkodziło reputacji Apple. W końcu chodzi o rzecz poważną, jak podaje  gazeta.pl za Wired:  "... kwestia tzw. rozmycia, kiedy ktoś inny używa ich w sposób, który zaciera lub sprawia, że znak towarowy staje się mglisty".

No jest wesoło. Sam się wpakowałem, nadstawiam się pod ostrzał pancernika Apple jak nic. Bo i komu wytłumaczę, że to drobiazg ilustracyjny ino... rozmywa to odstrzelą. Komara.



No a co z jabłuszkiem symbolem pokusy, obietnicy i niespełnienia? Ma przechlapane! O ile to nie pokusa na produkty Apple. Co do niespełnienia to widać w Apple brak koncepcji na coś sensowniejszego do roboty.


-------
więcej:
Gizmodo
Daily news
Switched
Pravda

Etykiety:

13 kwiecień, 2008

Dostępna po 35 latach

Książka stara, niedostępna nieomal, nie licząc oczywiście antykwariatu, a i to nie u nas. Książka której nie ma, ale jednak jest...

“Top Symbols And Trademarks Of The World” Franco Marii Ricci i Corinny Ferrari.wydana została 35 lat temu, w roku 1973. W sumie ten dość duży zbiór znaków to niezłe źródło do poznania XX w. historii projektowania logo. Książka to właściwie dwa voluminy, oba oparte na zasobach amerykańskich, z dodatkiem kanadyjskich w części drugiej. Sądząc po układzie miało to być zamierzenie szersze, wielotomowe, trudno powiedzieć dlaczego nie nastąpiła kontynuacja, może szkoda. Jak zwykle przy takich zbiorach znaków mamy perełki, jak prace Herba Lubalina czy Saula Bassa, ale także są prace słabsze, co w niczym naturalnie nie umniejsza wartości tego zbioru.

Napisałem że książka niedostępna, ale jednak jest i nie jest to żart. Została bowiem udostępniona przez Petera Gabora, prowadzącego bardzo interesujący blog Design et typo, do celów dydaktycznych, w formie pdf-ów zawierających skany stron obu książek, w takiej formie jak niżej.



Wszystkie prawa zastrzeżone. Użytek wyłącznie dla potrzeb dydaktycznych/pedagogicznych

PDF-y są dość ciężkie 8 i 17 MB. Można pobrać z innej bardzo ciekawej strony - rumuńskiego dizajnera Iancu Barbărasă,


“Top Symbols And Trademarks Of The World” vol. 1 - 8MB
“Top Symbols And Trademarks Of The World” vol. 2 - 17MB



Wszystkie prawa zastrzeżone. Użytek wyłącznie dla potrzeb dydaktycznych/pedagogicznych


Ciekaw jestem kiedy u nas powstanie taki zbiór w formie książkowej.


Dodatek specjalny

Czyniąc zadość życzeniu Petera Gabora /patrz komentarz/, przedstawiam jego treść, w wolnym tłumaczeniu, wytłuszczając istotne fragmenty dotyczące ochrony praw autorskich.


Witam wszystkich. Jestem bardzo zadowolony mogąc pomóc ci w odkryciu tych wspaniałych źródeł (2 vol./10). Jednak zachowania prawidłowej formy byłbym wdzięczny otrzymując oficjalne żądanie autoryzacji do reprodukcji tych książek w formacie PDF. Dlaczego? Po pierwsze, na każdym slajdzie można przeczytać, że reprodukcja jest zabroniona, zarezerwowana wyłącznie do użytku pedagogicznego. Tą drogą chronię prawa autorskie pierwszego edytora Franco Maria Ricci. Moje oczekiwanie nie ma na celu zarobiania pieniądzy. Nie jestem przeciwko tego typu transformacji do PDF'a, chociaż jakość nie jest lepsza niż na mojej stronie (typogabor). Byłoby znacznie wygodniej [uzywając w celach dydaktycznych - dopisek mój] użyć zdjęć w wysokiej rozdzielczości. Powiększenia ze słabszej rozdzielczości nie są tak dokladne. Konkludując chciałbym prosić abyś opublikował przy PDFach to uzupełnienie: "Wszystkie prawa zastrzeżone. Wszystkie prawa zastrzeżone. Użytek wyłącznie dla potrzeb dydaktycznych/pedagogicznych".
Dziękuję za zrozumienie i wizytę na mojej stronie.
Peter Gabor, graphic designer.


Mam nadzieję że nikomu nie przyjdzie do głowy naruszanie praw autorskich, o jakich pisze Peter, a zainteresowani zwrócą się bezporednio do niego.

Etykiety: , ,

06 kwiecień, 2008

Roz mijanka

Promocja małych ojczyzn nabiera tempa i pojawia się coraz więcej znaków promocyjnych. Wszechobecnym trendem owych dokonań jest nieodłączny maziaj uwentualnie z gradientami, we wszelkiej postaci. Trudno, może rzeczywiście "tak to ludzie widzą i lubieją". Jakości konkursów wywoływanych na tę okazję, a i szumnych nagród w wysokości datku dla ubogich, też nie ma co dyskutować, właściwie mówiąc narzekać, na ich podły i przeczący wielekroć prawu stan. Staje się to już mantrą, którą i tak nikt się nie przejmuje w zapale ubarwiania rzeczywistości, zwanym też przez niektórych promocją. A niech tam, ale przy tej okazji pojawiają się ostre rozmijanki obrazu i słowa go opisującego, szczególnie w szumnych uchwałach wprowadzających znaki w życie. Rozmijanki śmieszne bo świadczące o braku świadomości postrzegania przez twórcę ale i zleceniodawcę, a co za tym idzie pojawiają się nie te interpretacje których oczekiwano, a i opisano.


Przykład w miarę świeży, znaku promocyjnego Gminy Kleszczewo, to dobry przykład takiej rozmijanki chęci (opisu słownego) i efektu, który widzimy. Pomijam infantylność postrzegania własnej Gminy przez szacowne Jury, zresztą o znamiennym składzie - same urzędniki w nim zasiadły, a zawyrokowały, o czym dumnie powiadomili na stronie Gminy Kleszczewo


logo Gminy Kleszczewo


W dniu 29 stycznia 2008r. został ogłoszony konkurs na opracowanie znaku graficznego promującego Gminę Kleszczewo w postaci logo Gminy. W wyznaczonym na 29 lutego terminie składania projektów wpłynęło 59 ofert z całego kraju. Dnia 10 marca 2008r. specjalnie powołana Komisja Konkursowa, w skład której weszło 6 Radnych Rady Gminy Kleszczewo, Wójt Gminy wraz z Zastępcą i Skarbnikiem oraz Dyrektorzy Szkół i Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu, dokonała oceny złożonych w konkursie prac oraz wyłoniła wstępnie zwycięzcę - powyższy projekt autorstwa Pani Marty Kulbickiej. Projekt ten następnie został ostatecznie zatwierdzony uchwałą Rady Gminy Kleszczewo nr XVIII/111/2008 z dnia 28 marca 2008r., stając się od tego momentu oficjalnym znakiem graficznym promującym Gminę. Zastosowana w nim dynamiczna grafika nawiązuje do rozwoju, podążania drogą naprzód do celu. Błękitne niebo, zielone drzewo i malowniczo wijąca się droga sugerują rolniczy i ekologiczny charakter gminy.


No i niby piknie. Niby bo... dziwnie. Bo tak patrząc na obrazek wychodzi, że każde niespójne zestawienie kilku elementów to dynamika. no i wspiera ją, tę dynamikę, zapewne rozstrzelenie liter, co prawda wynikłe z konieczności upchania drzewka, ale lepiej brzmi. Co do nawiązywania "do rozwoju" to i owszem tyle że zatrzymanego rozwoju twórczego autorki. Czepiam się? Jasne! Bo przypomina mi to trochę zabawy małpy z brzytwą. W materiale z informacją słowa "Gmina" używa się z dużej litery, toż samo na stronie Gminy Kleszczewo, w logo zaś mamy z małej litery, widać nikt nie wie jak to winno być w zgodzie z regułami języka polskiego. Hasło "podążania drogą naprzód do celu" okazuje się drogą przybywania a nie podążania naprzód. Dlaczego? Bo pewnikiem tak się lepiej komponowało twórczyni. To akurat warto wykorzystać jako przykład, jak symbolikę diabli wzięli.


Wyrobiono w nas, od pacholęctwa,  nawyk czytania od lewej ku prawej, powoduje on postrzeganie ruchu zgodnie z ruchem wzroku idącego za duktem liter, ku prawej. W tę stronę też odbieramy skojarzeniowo ruch do przodu. Ruch odwrotny, ku lewej, postrzegamy w zamian jako cofanie. Podobnie jest z liniami ukośnymi.




W tym wypadku odchylenie linii w lewo zmieni skojarzenie "wstecz" na "przybywanie", schodzenie", "zsuwanie się". Odchylenie zaś linii w prawo skojarzymy jako "wybywanie", "do góry", "wspinanie". Popatrzmy więc na obrazek i wynikający z niego układ wektorów



W lewej części mamy więc "przybywanie" lub "cofanie się" a w prawej byłoby owo "naprzód do celu", co prawda krętą drogą, ale jednak. Byłoby, ale nie jest.


Kolorystyka i jej proporcje wzajemne też nie napawają optymizmem, ani, tym bardziej, skojarzeniem z tym, co chcieliby Kleszczewscy urzędnicy - "sugerują rolniczy i ekologiczny charakter gminy". Nie sugerują. Nadmiar czerni, poprzez wyeksponowanie drogi i litery, daje wrażenie raczej odwrotne - zaasfaltowaliśmy już prawie wszystko, a drzew to ci u nas co kot napłakał. Rachityczne, w odniesieniu do wielkości pozostałych elementów, drzewo tego wrażenia raczej nie zmieni. Ogólnie smutek i nostalgia za utraconym. A niebo, ciężkie od deszczu, zapłacze...


Warto tu zacytować, a polecić uwadze w całości, Marcina Nowoszewskiego, który w artykule: Język barw pisze tak:


Popełniłbym niewybaczalny błąd, gdybym nie zasygnalizował jeszcze jednego aspektu związanego z odczytywaniem kolorów. Każdy kolor poddaje się niejako podwójnej interpretacji (pozytywnej i negatywnej), przez co może działać jak nóż o podwójnym ostrzu. Używając barw w sposób nieświadomy, czy tylko nieprzemyślany, nietrudno się skaleczyć. Jeśli omawiana tu czerwień symbolizuje życie, energię, odwagę, siłę, to trzeba dodać, że również domy schadzek, sex shopy, katów... Zieleń kojarzy się wszystkim z naturą, ekologią, witalnością, młodością, dynamizmem, ale może również z szaleństwem, nieporządkiem, błazenadą...


Kłania się nie tylko symbolika poszczególnych barw, ale i symbolika wynikająca z ich wzajemnego występowania, proporcji i oddziaływania.


Już sobie oczami wyobraźni rysuję ten obraz porywająch gadżetów promocyjnych, tych szaroburych folderów w kolorystyce logo pomagających dążyć ku, do, a nawet tędy i owędy po zaasfaltowanej gminie. Już widzę te tabuny powalonych  promocją... miejsc parkingowych.


Możnaby jeszcze długo i namiętnie analizować a wytykać błędy, pastwić się nad Gminnymi urzędnikami i autorką, bo to przecież nie tylko jej wina, ale dajmy już spokój. Na koniec mała przymiarka, do wykorzystania logo w małych rozmiarach i w wersji czarno-białej



Mamy wrażenie że to oko? no i dobrze, Pańskie oko konia tuczy... o ile cuś w nie nie wlezie, jak drzazga, i nie spaczy widzenia.


No to do następnego, równie udanego, kroku ku promocji.


Etykiety: , ,

18 marzec, 2008

Identity: Best of the Best 2008

Zakończyła się tegoroczna edycja konkursu "Identity: Best of the Best 2008", organizowanego przez moskiewski Identity Magazine wraz z ICOGRADA.

Co prawda po pierwszej selekcji na tzw. długiej liście znalazło się 2 polaków: Wojciech Janicki (w 3 kategoriach) i piszący te słowa (w 2 kategoriach), to jednak po kolejnej na krótkej liście pozostał tylko Wojciech Janicki, w kategorii projektów dla organizacji niekomercyjnych. Niestety do finału zabrakło mu łutu szczęścia, szkoda.

Międzynarodowe jury w składzie Steff Geissbuhler(USA), Shigeo Fukuda (Japan), Miles Newlyn (UK), Garry Emery (Australia), Afonso de Souza (Portugal), Stefan Weil (Germany), Brigitte Evrard (Belgium), Alex de Janosi (USA), Vanja Cuculic (Croatia), Olga Parzhitskaya (Ukraine), Elie Papiernik (France) i Michel de Boer (Netherlands) przyznało nagrody w 12 kategoriach. Prace laureatów można obejrzeć na stronie artgraphics.ru

Kolejna edycja "Identity: Best of the Best 2009" rozpoczyna się 01.09.2008.

Uzupełnienie:
Biję się w piersi aż echo niesie i jest mi strasznie wstyd za gapiostwo. Dzięki komentarzowi Tomka i ponownemu przesledzeniu listy odkryłem że polaków jednak faktycznie było 3! Zgubiony przezemnie to Tomasz Politanski.
Za ten niewybaczalny błąd z mojej strony najmocniej zainteresowanego przepraszam.
Uzupełnienie 2:
Od przybytku głowa nie boli a milej, bo okazuje się że był jeszcze jeden Polak - Aleksander Lenart. Przepraszam że nie dooczyłem.

Etykiety: , ,

16 marzec, 2008

W kierunku paranoi

Prawa autorskie i problemy wynikajace z rejestracji zaczynają przypominać coraz bardziej wir, wciągający wszystko co się da.
Mamy więc kontrowersje, jak w wypadku T-Mobil, ale i zupełne abberacje*, jak przy okazji działań Red Bula i Ferrari. Zresztą sami poczytajcie.

Kontrowersyjny kolor
Nie tak wcale dawno szumu narobił T-Mobil rejestracją koloru magenta, mobilizując tym samym, pod haslem Free Magenta, przeciw sobie i takim pomysłom rzesze grafików. Niby wszystko było w porządku, bowiem istnieje prawna możliwość zastrzeżenia koloru, ale używanego w konkretnym kontekście. Dobrym przykładem mogą być kartki PostIt firmy 3M mające zastrzeżony kolor jasnożółty, fiolet dla czekolad Cadburyego czy zielone stacje paliw BP. Mamy więc możliwość zastrzeżenia koloru w bardzo precyzyjnie określonym zastosowaniu, a nie samego w sobie.
Kiedy już wszystkie korporacje wpadną na ten pomysł, rozwijając go twórczo, pracując nad kolorowym obrazkiem będziemy pisać prośby o zgodę właścicieli koloru na namalowanie w nim niebieskich® obłoczków i zielonych® krzewinek, a i takoż pomarańczowego® słoneczka...

Abberacje Red Bull*
Kuriozalny kwiatek na tej łączce zafundował Red Bull, słynne "red Bull doda Ci skrzydeł" domagając się zaprzestania posługiwania tym hasłem od małej śląskiej fundacji pomocy dzieciom "Dodaj dzieciom skrzydeł", zwana też "Skrzydełko".
Anna Czernicka, rzeczniczka Red Bulla: - Znak stowarzyszenia jest podobny do naszego znaku towarowego. W tej sytuacji istnieje ryzyko, że towary i usługi oznaczone znakiem "Dodaj Dzieciom Skrzydeł" zostaną przez opinię publiczną uznane za sponsorowane przez Red Bulla lub że stowarzyszenie jest w jakiś sposób powiązane z naszą firmą.

Szanownym myślicielom z RB nie przeszkadzało to że nazwa/hasło fundacji brzmi "Dodaj dzieciom skrzydeł", ani to że jest organizacją non-profit, niemogącą być żadną konkurencją. Aby pomylić obie "firmy" trzeba by chyba "jechać na ostrym gazie". Zastanawiam się czy przed napisaniem i wysłaniem tego żądania ktoś w RB nie za bardzo uwierzył we własne hasło i uskrzydlony nie nadużył własnego napoju. Myślicielom nie przeszkadza że hasła nie są identyczne, a i zakres działania diametralnie różny, niekolizyjny nijakim sposobem.
Czekam teraz na zgłoszenie przez Red Bull zastrzeżeń do niejakiego Adasia Mickiewicza, który, niecnota, w Odzie do młodości bezczelnie używa zwrotu "Młodości dodaj mi skrzydeł". Mało że funkcjonuje owo w milionach egzemplarzy to, co gorsza, miesza w głowach dziatwie szkolnej, która, zmuszana do nauczenia się na pamięć, może ową Odę pomylić z wyrobem Red Bulla, albo, niedajbóg, sądzić że RB sponsorował niejakiego A. M. podczas pisania.

Oddawaj emblemat!
Co może żądać właściciel logo możemy się przekonać na przykładzie Ferrari. Słynna scuderia wytoczyła ciężkie działa i zażądała od brytyjczyka Dana Crawleya z Manchesteru usunięcia emblematów Ferrari z jego samochodu. Nie idzie tu o emblematy przypięte do samochodu innej marki, a jak najbardziej autentyczne i fabrycznie umieszczone emblematy na równie fabrycznym i autentycznym ferrari "360 modena". W czym problem, że włochów poniosło? Drobiazg, brytyjczyk stiuningował swoją brykę wydłuzając ją do 6 metrów.
Czy prywatny właściciel może dokonać jakichkolwiek przeróbek rzeczy, która jest jego legalną własnością, czy też nie? Wychodzi że nie. Dla tiuningowców to może być bardzo istotne pytanie, ale nie tylko, bo jak wszyscy wiedzą przeróbkom i to dość istotnym podlegają także auta rajdowe, hmm... Patrząc szerzej - taka na przykład przeróbka odkurzacza na kosiarkę może skończyć się odebraniem logo producenta odkurzaczy. Strach myleć co mi mogą jeszcze odebrać.
Więcej - moto.wp.pl za timesonline.co.uk gdzie jest i fotka dzieła Crawleya. A tu - allworldcars.com znajdziecie więcej fotek przestępczego działania oraz inne potencjalnie zagrożone dzieła tiuningowe.

Tym razem nie umieściłem żadnego logo by, broń boże, właściciele nie zażądali usunięcia go ze względu na krytykę ich posunięć. Na wszelki wypadek też zamalowałem logo na samodzielnie tiuningowanej kosiarce, ostrożność nie zaszkodzi.

-----
*Aberracja - w optyce nieprawidłowość odwzorowania przez soczewkę lub układ optycznych przedmiotów, nieostry , zniekształcony lub zabarwiony obraz. Odróżnia się abberację geometryczną i chromatyczną (barwną).

Etykiety: ,

14 marzec, 2008

logo Polska w Singapurze

Dotarła do mnie właśnie mila przesyłka mailowa, z Ambasady RP w Singapurze, z fotkami stoiska z targów Career & Education 2008, które odbyły się w Singapurze w dniach 28 lutego - 2 marca tego roku. Miła, bo prezentująca aranżację stoiska z użyciem mojego logo Polska.


Career & Education 2008, Singapore 1


Career & Education 2008, Singapore 2


Fot. Delegacja Komisji Europejskiej w Singapurze.



PS. nieco offtopowo, ale trudno się nie pochwalić przy okazji - mój blog, dzięki Wam, znalazł się w pierwszej setce blogów Blogfroga. Dziękuję.

Etykiety: , ,

11 luty, 2008

Atlanta 1996 - sprostowanie

Najpierw dostałem mail z pytaniem - które właściwie logo używane było na igrzyskach olimpijskich w Atlancie, w 1996 r.? Byłem pewien, że projekt autorstwa Brada Copeland /Atlanta/, z 1988 r, prezentowany  poniżej


logo Atlanta 2004


a umieszczony przeze mnie w tekście Nowe logo London 2012 . Postanowiłem jednak sprawdzić, jako że moda na zmienianie raz wybranego znaku to nie tylko aktualna przypadłość. No i fakt. Okazuje się, że słaby ze mnie sympatyk sportu i nie zauważyłem zmiany. Dzięki stronie Charlesa Apple sprawa się wyjaśniła. Ostatecznie nastąpila zmiana projektanta i finalne logo imprezy  zaprojektowała firma designerska Walter Landor Associates z San Francisco,


II wersja, finalna
ostateczna wersja logo Atlanta 1996


więcej ciekawostek na ten temat można znaleźć na stronie Atlanta and the Game.


Mnie i tak podoba się to pierwsze.


Etykiety: ,

08 luty, 2008

Ustawili do pionu, zrównując z poziomem.

Dopiero co, napisałem o logo PZU. No i nakryli mnie "poszukiwacze autora" projektu tegoż logo, a nakrzyczeli, a ustawili do pionu, zrównując z poziomem. Nawrzucali co swoje i... skasowali cały wątek na GL! A co, po co mają wyjasniać cokolwiek. Przepraszam zatem za nie działające w tamtym wpisie linki

A ja mogę sobie tylko poopowiadać co było, bez cytatow, na podstawie archiwizacji, jako że nie udało się o to dopytać szczegółowo w owej sławetnej "dyskusji".

Rozumiem obronę dobrego imienia firmy, nie rozumiem jednak, jeżeli broni się go w tak specyficzny sposób - obrzucając przeciwnika ogólnikami o nierzetelności i nieprawdziwości informacji w napisanym tekście. Konkrety? nie ma konkretów, jest kasowanie wątku. A tam było dziwnie - padło na przyklad żądanie zaprzestania posługiwania się znakiem. A czy ja się nim posługuję, w takim rozumieniu, że można mi tego zakazać, skazać i obatożyć? sygnuję nim moje towary, usługi, teksty może nim podpisuję albo obrandowałem samochód? A może przytaczam je, li tylko, informacyjnie, jako przykłady/cytaty ilustrujące to, o co mi chodzi w tekście?

Zarzut drugi - podawanie nieprawdziwych danych, nie posiadanie informacji (?!) i fakty przedstawiam niezgodnie z rzeczywistością. Dobre. A jak ta rzeczywistość wygląda? Jakież to informacje powinienem mieć by napisać, na prywatnym blogu, co mi się podoba, a co nie? Niezgodne z rzeczywistością? A co jest niezgodnego w moim wpisie z rzeczywistością, tą ogólniedostępną? to że logo ma kilka wersji logotypowych, czy że brak informacji o historii na stronie firmy? Czy wobec wezwania do zaprzestania pisania rzeczy nieprawdziwych i niezgodnych z rzeczywstością mam rozumieć, że firma nie powstała, nie nazywa się, nie używa skrótu i nie posiada logo i wersji logotypów... sam już się gubię.... A może mam zamknąć się i pisać wyłącznie peany o PZU? na to wychodzi, skoro padło że... obgaduję nieelegancko firmę. Ale jaja.

Zarzut, nie zarzut - autorka cytatu z poprzedniego wpisu nie wyraża zgody na cytowanie. Autorka najpierw na otwartym forum wypowiada się publicznie, a potem nie zgadza się na cytat z niej, na marginesie krótki i tyczący roku powstania firmy. Mam więc chyba prawo, jako treść ogólniedostępną, zacytować, rzetelnie podałem link do dyskusji i dane autorki wypowiedzi. Spełniłem wymóg formalny cytowania - podałem źródło, to źle?. Wychodzi że źle, bo... można temat skasować, ten dokąd prowadził link, i za chwilę udawać, że nas tam nie było wogóle.

Zarzut a la kabaret - jakoby wypowiedż moja, na moim blogu, miała powodować utratę zaufania - UWAGA - do środowiska, w domyśle grafików-projektantów. Kuriozalne. Ładnie połechtali, tylko ani nie mam takiej mocy sprawczej, ani tym bardziej takiej pozycji, to raz. A dwa - nawet najgłupsza wypowiedź jednego faceta, nie nie pozbawia zaufania do środowiska, żadnego, inaczej wszyscy porozumiewalibyśmy się dawno na migi, a i to nie jest pewne pamiętając gest Kozakiewicza.

Osobna sprawa to pomylenie mojego prywatnego bloga z gazetą, ja nie muszę, pisząc o swoich odczuciach czy zastrzeżeniach, weryfikować wszelkich danych. To nie materiał śledczy. Opieram się na źródle ogólnodostępnym dla każdego, internecie, jeśli więc w tym źródle jakichś informacji brak, to wina nie moja a firmy, że o to nie dba. Zresztą do czego niby miałyby mi te informacje dodatkowe posłużyć? do usprawiedliwienia że znak jest OK, tylko inni tego nie widzą?

Najpierw jedna, a potem druga, z cytowanych w poprzednim wpisie osób atakowała mnie też za... pisanie o temacie na własnym blogu, a nie tam gdzie oni by chcieli. Okazuje się, że nie mogę sobie napisać na blogu po prostu tego co chcę - na przykład "ta krowa mi się podoba, a tamta owca nie", bo wpadnie jaki rolnik i każe zweryfikować informacje i niepodawać nieprawdziwych. Tylko co jest nieprawdziwe - krowa to nie krowa, a może owca-nieowca, czy też mam weryfikować swoje podobanie/niepodobanie wedle cudzego punktu chcenia i widzenia?

Na dodatek, straszna rzecz, moje pisanie na blogu, to "ukrywanie się". Ciekawostka. Jak rozumiem pisząc pod własnym nazwiskiem, na własnym blogu, robię to bo nie mam odwagi i ukrywam się :) Wolne żarty.

Szczerze mówiąc przypomina mi to wszystko obronę Częstochowy przed... chińczykami. Już bronimy, chociaż oni jeszcze nie wiedzą, że wogóle mieli zaatakować. Bronić wizerunku firmy też warto z głową.

Zaprosilem Szanownych adwersarzy do napisania sprostowania owych nieprawdziwych informacji w moim tekście, o ile są. Chętnie opublikuję takie sprostowanie z konkretami, może sam się w końcu dowiem w szczegółach o co właściwie biega....

Etykiety: ,

02 luty, 2008

Siermiężne PZU

Przy okazji poszukiwań twórcy znaku PZU, jakie prowadzi na GL kilku pracowników, przyjrzalem się i znakowi i argumentacji za jego utrzymaniem. Podstawowy argument jest właściwie jeden - tradycja. Prawdę mówiąc od razu przychodzi mi na myśl ulubione porównanie ze starym wytartym i wyszlajanym swetrem, o tyle zasadne, że wspierającym tę tradycję argumentem (nie do odrzucenia) jest klasyczne "ludzie znają ten znak i przyzwyczaili się. Inż. Mamoń, z Rejsu Piwowskiego, mawiał że najbardziej lubimy to co już znamy. Ale niech tam, tradycja to tradycja, czasem warto ją podkreślać i to nie ulega wątpliwości. No dobrze, skoro jednak tak, to oczekiwałbym konsekwencji. Znak, mastodont ery socjalizmu, zawiera jasne odwołanie "rok założenia 1803",



choć, jak widać, stary znak też nie miał jednej wersji.  Ten obecny, po liftingu z ostatnich lat, miast odwołania do tradycji uznał za ważniejsze wyakcentowanie wielkości firmy, poprzez wstawienie w szarfę "grupa pzu"


 


Ale to za proste, więc mamy i taką wersję jak ta, z nazwą firmy córki, "Zycie SA" na wstędze




Tradycja, ważna sprawa, ale hm... stary znak odwoływal się do roku 1803, wedle zaś słów Piotra Lewandowskiego z Biura Komunikacji Korporacyjnej i Marketingu PZU (w dyskusji na GL}

Obecny Powszechny Zakład Ubezpieczeń powstał w 1952 r., jako Państwowy Zakład Ubezpieczeń. Stało się to na mocy ustawy z dnia 28 marca 1952 r. o ubezpieczeniach państwowych (Dz. U. z 1952 r. Nr 20, poz. 130).
Pierwszy statut PZU otrzymał uchwałą Rady Ministrów Nr 939 z dnia 3 listopada 1952 r. w sprawie nadania statutu Państwowemu Zakładowi Ubezpieczeń.
A więc znak PZU należy datować gdzieś począwszy od 1952 roku."


Skąd więc ten rok na szarfie? Następna wypowiedź i kolejna zagwozdka

Oczywiście PZU korzysta z pewnego mitu jakim jest twierdzenie, że mamy historię siegającą 1803 roku. Prawda jest jednak taka, że wtedy istniało.... ale Towarzystwo Ogniowe, a nie PZU ;-). PZU powstało troszkę później.

pisze to p. Renata Bytner-Tkacz, Koordynator ds.Identyfikacji Wizualnej PZU SA/PZU Życie SA


Jak zwał tak zwał. Odwołująca się jednak do swojej tradycji firma ani dudu na ten temat nie prezentuje na własnej stronie firmowej. Czegoś takiego jak "historia firmy" tam nie znajdziemy. No to ma, ta historia i tradycja, znaczenie czy nie? Wychodzi dziwota - albo jest to tradycja znana, udokumentowana, którą warto się chwalić, albo obracamy się w sferze mitów. W takim ukladzie nie dziwi, że dowiedzieć się co znaczy rok 1803, ujęty w starym logo, nie ma gdzie i pozostaje domyślność. A może jest, ale tylko dla wtajemniczonych? Jak widać corporate identity leży i kwiczy, skoncentrowano się bowiem na visual i starczy, wszyscy zadowoleni. Oj, chyba nie starczy.

Odrębny punkt to stosowane logo razem z logotypami nazw. Nie wiedzieć skąd urodził się, nielogiczny zupełnie, ich wygląd typu "masło maślane". Logotyp obok znaku zawierającego skrót nazwy powinien ją rozwijać w pełne brzmienie. Powinien, ale nie w PZU. Mamy więc znak z literami PZU a obok logotyp PZU SA, zamiast, jak bymy oczekiwali, Powszechny Zakład Ubezpieczeń SA.



Jak grupa to grupa, więc inne znaki wyglądają podobnie




Załóżmy jednak, że firma pozbywa się pełnej nazwy, przestaje ją stosować, na rzecz skrótowca, no to konsekwencja mile widziana, a tu dodatkowy piruet,



w takim oto kształcie "PZU Życie SA". Zgodnie z logiką operowania skrótem powinno być PZUnŻ, bo pełna nazwa to Powszechny Zakład Ubezpieczeń na Życie. Dla jasności ta pełna nazwa też jest używana w logotypie na spółkę z tą krótką PZU Życie SA. Ot, Panu Bogu świecę, a diabłu ogarek. Skoro już o konsekwencji to, tak na marginesie, z kreseczką też możemy poszaleć - nie pionowa, a pozioma w samym logotypie





Kolejny potrójny piruet to logotyp używany ze znakiem na stronie korporacyjnej, w którym wymienieno wszystkie części składowych grupy PZU, firmy córki. Po co? nie wiem. Na dodatek były 3 do dyspozycji wersy, więc 2 firmy upchnięto w jednym wersie.



Można się naturalnie odwoływać do tradycji, nikt nie mówi że nie należy, jednak jeśli tak, to robić to konsekwetnie, a i sam tylko archaiczny kształt nie może być jej jedynym nośnikiem. Znak ewidentnie źle wygląda i nie pomoże mu już żaden lifting, trzeba pomyśleć o spójnej, nowoczesnej identyfikacji, chyba że firmie zależy na tym postsocjalistycznym ogonie tradycji zawartym w logo.


Na koniec małe zestawienie znaku PZU ze znakami konkurencji, zaczerpnięte ze strony Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych



Siermiężność to też wyróżnik, można nawet mówić o specyficznym USP, czy aby tylko właściwy.

Etykiety: ,

01 luty, 2008

Zakopcowe zamięszanie

Jak zrobić zamięszanie to wiedzą tylko w Zakopanym. Od 10 do 31 stycznia Tygodnik Podhalański prowadził swój plebiscyt, do wyboru było 5 propozycji tego czegoś zwanego "znakiem marki Zakopane". Należało się więc spodziewać za tydzień ogłoszenia wyników. Należało, ale to zbyt proste, w Zakopcu w końcu wszędzie pod górkę, więc 29 stycznia ukazał się "sążnisty" komunikat Dyrektora Biura Promocji, cytuję w całości:
Konkurs na projekt loga i identyfikacji graficznej Biura Promocji Zakopanego Wszystkich zainteresowanych informujemy, że decyzją Dyrektora Biura Promocji, konkurs na projekt loga i identyfikacji graficznej pozostał nierostrzygnięty.

Przemyślenie zabrało Biuru promocji całe 19 dni. Ale tempo! Prawie jak jazda beż trzymanki, z Nosala, na własnych czterech literach, w porze posuchy śniegu. To już nie oscypki a wydmuszki są specjalnością Zakopanego?

Etykiety: ,

31 styczeń, 2008

Zapomniane Zakopane

Tak a propos konkursu na, jak to ładnie nazwano  "znak marki Zakopanego", warto przypomnieć inną inicjatywę spod Tater w tym względzie, z maja 2006 roku. Zarząd Powiatu zaproponował wtedy logo promocyjne „Marka Tatrzańska",. które byłoby, jak zamierzano, przyznawane towarom, usługom i ważnym społecznie inicjatywom,


marka tatrzańska


jednak, jak można przeczytać na portalu ezakopane.pl, wyszły nici:


Pomysł ciekawy ale szybko wprowadzany, bez szczegółowej konsultacji z Radą Powiatu nie uzyskał akceptacji na sesji. Głownie z powodu wspominanego parokrotnie logo MT przedstawiającego lilię wpisaną w góry. Głos decydujący miała… Komisja Gospodarki Komunalnej, która zaopiniowała projekt negatywnie, bez uzasadnienia. Część radnych uważała, że powinno się rozpisać konkurs plastyczny na projekt logo MT, co jest powszechnie praktykowane i stanowi część promocji produktu przed jego wprowadzeniem.

Świetne wytłumaczenie roli konkursu, szczególnie w kontekście tego trwającego konkurso-plebiscytu.

Etykiety: ,

Zakopiec łobrazkowy

Zakopane postanowiło pozbyć się choćby części natarczywych najeźdzców, zwanych niewiedzieć czemu turystami, i to w sposób wielce przewrotny, fumndując sobie odstraszacz, zwany też przez niektórych "logo promocyjnym". To na tych szczególnie wyczulonych estetycznie, którzy widzą dziury w całym, niedowład organizacyjny i kompetencyjny oraz inne duperele. Odpór takim zwichrowanym jednostkom, zakłócającym swięty spokój, da właśnie nowiuśkie, jak spod... hm... zapomniałem spod czego..., logo promocyjne Zakopca.

Ale, ale, nie ma tak prosto, coby wladziuni się nie czepiali, jak np. w Lublinie, urządziła plebiscyt (!), a jak, na wybrane śliczności.


Zakopane propozycje logo

Że nie ma co wybierać? jest, jest, przewidujący organizator nie zapomniał o opcji "żaden", wykasował i spoko.

Głosowanie trwa do dziś, ciekawe co wygra, wykresplanu pięcioletniego w przemyśle ciężkim, a może wiatraczek ekologiczny z wykresem zadowolenia turysty /niebieski/ w stosunku do samozadowolenia organizatora /granatowy/, stawiałbym jednak na wizję przyszłości - autostrady aż po wierchy, z wykresem rosnących opłat za przejazd nimi. Chość szansę ma też ekologiczny słup energetyczny.

Oj będzie, będzie...  wesolutko.
Góralu, czy ci nie żal?


Dla ciekawych zakończenia, bo pewnie się pochwalą -  zakopane.pl

Etykiety: , ,

22 styczeń, 2008

Żarty w Loży?

Myślałem że to żart, ale to naprawdę logo dużej polskiej firmy. W iście amerykanskym stylu, co prawda mnie bardziej kojarzy się z nalepką, nie wiedzieć czemu, wina owocowego J23. No ale pono o gustach się nie dyskutuje.


cytat za Gazetą Wyborczą z 7.10.2007

Czy pamiętają państwo Zeusa, który pod postacią byka porwał Europę? - pytała wczoraj dziennikarzy i potencjalnych inwestorów prezes spółki Joanna Strzelec-Łobodzińska, prezentując na warszawskiej giełdzie nową nazwę i logo nawiązujące do łacińskiego słowa "taurus", czyli byk.



Nooo, pamiętamy pse Pani, tylko czy ten byk to nie bryk? Co myślą zainteresowani, energetycy, poczytać można na cire.pl


Kompleksową zmianą wizerunku firmy zajęła się Grupa A5/Totem. No i zaczynam mieć wątpliwości, czyżby A5 tak obniżyło loty, czy też odpuściła sobie i klient (prezes?) decydował co ładne i jak ma być? to się zdarza, no ale chyba nie w takiej firmie.


A tu ciekawostka, a propos "tauron", rysunek o tym tytule dodany na rysuj.pl 10 miesięcy wcześniej 1 stycznia 2007 r.  Był sobie także laptop - Aristo Tauron,  jest też  Tauron Sp. z o.o. - systemy etykietowania - ciekawe czy ją wykupi energetyczny Tauron, jak Orlen, ale to tak na marginesie.


Plagiat czy inspiracja?


Ale jeszcze nie ochłonąlem, po tamtym odkrytym dopiero teraz kwiatku, a już drugi poważnej postury chabaź/chwast na tej łące formatu A5. Oto na Goldenline i Webesteem  idzie ostry atak na Lożę A5/Grupa A5/Totem, już się gubię jak oni się w końcu nazywają, z oskarżeniami o plagiat strony www.


www Jonathan Yuen


Jonathan Yuen, rzecz nie za bardzo niszowa bo strona Jonathana, zrobiona we flashu, była wymieniana na wielu serwisach publikujących linki do wyróżniających się stron internetowych. To trzeba zobaczyć w ruchu.


www Loża A5


strona Loży A5 (dawniej Grupa A5)


Ten sam gradient w tle, ten sam malarski styl "rozwijania się" grafiki i przechodzenia do następnej po także czerwonych elementach /kwestia kształtu/ i właściwie dwa elementy odróżniające styl grafiki i temat muzyczny.


W dyskusjach argumenty mocne - cytat maila od Jonathana - wychodzi że jednak coś na rzeczy. Dwa, zaprezentowane w dyskusji na GL, screenshoty  źródła też nie pozostawiają wątpliwości, skoro zostały nawet komentarze Yuen. Nie inspiracja a plagiat. Ręce opadają.


A Loża głowę w piach i strusiuje.

Etykiety: , ,

21 styczeń, 2008

3 nominacje

Tak jak w edycji 1. konkursu Layout Roku, organizowanego przez dtp.pl, nominacje w temacie Logo dostały 3 moje projekty: Ania's Fashion Garden, Herbalyes oraz Wydawnictwo Szkolne PWN. Głosować można tylko do 30 stycznia 2008 r. Linki pod każdym logo. Serdecznie zapraszam, każdy głos cenny.


Anias Fashion Garden logo


ANIAS


Herbalyes logo


HERBALYES


Wydawnictwo Szkolne PWN logo


SZKOLNE

Etykiety: ,

20 styczeń, 2008

7 ikon Pejota

Narzekam co jakiś czas na styl web 2.0 przenoszący się do projektowania logo. Zdarza się, że projekty są świetne same w sobie, jak w wypadku projektu portugalczyka João Pacheco z 2004r. dla Grutas e Centro do Vulcanismo, zwycięzcy Euldy 2006. Podoba mi się i mam duże wątpliwości dotyczące stosowania tego znaku w druku, czy jest i jak wygląda wersja achromatyczna i monochromatyczna? Może jednak jest to logo wyłacznie dla obszaru elektronicznego, bez tych wersji i cały problem odpada. Może, ale...  zastrzeżenia co do trudności odwzorowania nie są takie bezpodstawne, nawet dla netu. Wystarczy porównać logo solo i to w przestrzeni strony www Grutas e Centro do Vulcanismo, jak by nie patrzeć strony zleceniodawcy.


Grutas e Centro do Vulcanismo logo


Gołym okiem widać różnice w odwzorowaniu koloru. Przywołalem nie bez kozery tamten znak.


Jest w Polsce grafik, którego prace, mimo tego stylu web 2.0, a może właśnie dlatego, niezmiernie cenię, zresztą nie tylko ja. Paweł Jońca, Pejot, zaprezentował właśnie siedem ikon zrealizowanych dla nowego produktu Fontlaba o nazwie Photofont.


Photofint icons by Pejot


A tak wyglądają aranżacje z ikonami na stronie Pejota i Photofont




Pejot jest świetny w tym co robi, przyznam zazdroszczę mu warsztatu, mimo że jakoś nie ciągnie mnie do projektowania takich rozbudowanych, wielokolorowych znaków. Przy okazji okazja - można pobrać darmową wersję programu photofont.com

Dlaczego porównałem obie te prace Jońcy i Pacheco? O ile ikony Pawła bedą funkcjonowały w przestrzeni elektronicznej (RGB), nie ma więc znaczenia ilość kolorów, czy przejć tonalnych, o tyle logo João, znak instytucji z założenia mający operować na każdym polu eksploatacji, tak w mediach elektronicznych (RGB), jak i drukowanych (CMYK), nie tylko może sprawiać problemy w druku (wersje achromatyczna i monochromatyczna), ale przedewszystkim z racji wielokolorowości wpłynie znacząco na koszt każdego druku, od wizytówek zaczynając. Ikony Pawła znakomicie wykorzystują pełne możliwości na jakie, to określone dla nich, pole użytku pozwala. Logo Pacheco sprawdzi się za tylko w części zakreślonych pól eksploatacji, a i to, jak widać wyżej, nie do końca.


Coś co jest dobre dla jednego pola nie musi sprawdzać się na każdym innych, o ile przy projektowaniu to całe spectrum uzytkowania umknie naszej uwadze.

Wrócę jeszcze do logo Grutas e Centro do Vulcanismo.  Może ta tendencja wielokolorowych przenikań i jednoznaczności, to jednak jest to zataczanie koła przez znak i powrót do bardziej ilustracyjnej opowieści, wynikającej trochę z nachalności reklamowej, trochę z wyręczania wyobraźni klienta, a i zafascynowania dostępnymi narzędziami i internetową globalnością. Podawania Klientowi znaczeń na tacy, jednoznacznie, bez zbyt wielu niuansów na domyślność. No ale skoro tak, to już wolę ogladać takie znaki, jak Vulcanismo, niż tę całą resztę dziwnie sztucznego uprzestrzenniania, jak choćby te dwa przykłady - Wacom i Swisscom.


Wacom i Swisscom


Ten drugi można sobie obejrzeć na youtube w wersji "gra i tańczy".

Etykiety:

19 styczeń, 2008

Architekci i logo

Sprowokowal mnie Aleksander Bąk wrzucając  na GL.ciepłą jeszcze bułeczkę, info z 18.01.2008 r., o roztrzygnięciu konkursu  na logo Kongresu Architektury Polskiej.


W dzisiejszych czasach roztrzygnięty konkurs to rzadkość, biały kruk - uzywajac bibliofilskiego określenia. Tym bardziej jeśli wysokie jury jednogłośnie typowało.

1 nagroda

No i pewnie należało by się cieszyć oraz, mimo wątlutkiej nagrody 2500,-, gratulować zwycięzcy, Tomaszowi Woźniakowi z Warszawy, gdyby nie ale... Zawsze to cholerne "ale". Otóż mam wrażenie, może się mylę, że architekci to profesja świetnie operująca dokladnością wyrysu, wyważeniem proporcji itd. nie wiem kim z zawodu jest laureat, w jury zasiadalo jednak 3 architektów i 1 grafik (!?), chyba tylu wystarczy by zauważyć dziwnoty w konstrukcji znaku?



Sam pomysł nie jest zły, ale wykonanie fatalne. Nie rozumiem czemu obrys slupa jest drubszy niż jego wewnętrzne linie, jak widać zaznaczone strzalkami. Nie rozumiem skąd i po co wzięły się "dziury" apli za tekstem, zaznaczone kółkiem. Nie rozumiem też nijak co spowodowało różne kąty cięcia apli na jej końcu, zaznaczone liniami.

Nagrodę przyznano za czytelność charakteru pracy, jej syntetyczność, swobodę znaku graficznego i typografii, uniwersalność i duży potencjał graficzny umożliwiający dowolną interpretację wyrazu graficznego.

Fakt pełna swoboda formy z ignorowaniem typografii takoż. Znak co do czytelności już w takiej postaci jak wyżej pozostawia do życzenia. Drobiazgiem przy tym wydaje się więc pytanie co zostaje z logotypu po zmniejszeniu? ano nic, co daloby się przeczytać. Nikt tego nie zmniejszał by sprawdzić? To o jakiej czytelności mowa?
Poniżej zmniejszenie znaku do 20% - podstawa 2 cm.
logo podstawa 2 cm